Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berlin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berlin. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 kwietnia 2011

W srebrze i złocie

Będąc w Berlinie odkryłam, że lubię srebro i złoto nie na szyi lecz na ścianie. 


Po pierwsze złoto.
Wasserwege, Barbara Duisberg
Wystawa “Frühjahrskollektion”, Barbary Duisberg którą tak naprawdę zobaczyłam przypadkiem, zauroczyła mnie, obrazy te wisiały w Dada falafe do którego wybrałam się na obiad. Właściciel jest miłośnikiem sztuki, a nazwa pochodzi od dadaizmu. Wystawa zachwyca prostotą i przepychem jednocześnie. Pierwszy raz oglądając wystawę malarstwa współczesnego poczułam, że chciałbym mieć jeden z tych obrazów na swojej ścianie.

Po drugie srebro.
One Love, Paul Hance
Znajoma fotografka zabrała mnie na wycieczkę po berlińskich galeriach, z kilkunastu zwiedzonych zapamiętałam jedną - Galerie für Moderne Fotografie, a to za sprawą wystawy One Love Paula Hance. Analogowe portrety ręcznie wywoływane i malowane srebrem aureole sprawiają, że każde zdjęcie (kolaż, a może obraz, sama nie wiem które słowo lepiej nadaje się do opisania tej wystawy) jest unikalne, aby docenić tą wystawę trzeba ją zobaczyć bo dużą rolę odgrywa tu światło w jakim zdjęcie jest wyeksponowane. To piękna alegoria miłości i wiary.

Dwie rewelacyjne wystawy i dwa szlachetne kolory to dobre połączenie.

piątek, 8 kwietnia 2011

Na rowerze do Berlina

Kiedyś przeczytałam gdzieś, że jest ścieżka rowerowa z wyspy Wolin do Berlina i postanowiłam to sprawdzić. W Polsce znalezienie mapy owej ścieżki okazało się niemożliwe więc jechaliśmy bez mapy. 
Aby skrócić drogę musieliśmy się przeprawić przez rzekę,, na zdjęciu widać małą łódkę, która za drobną odpłatnością zabierała turystów na drugą stronę.

Dopiero po przejechaniu 50 km udało nam się kupić mapę. Okazało się, że w Niemczech pola namiotowe są w odległościach 50-70 km co oznaczało, że jak źle rozplanujesz trasę to nie masz gdzie spać. Nie muszę chyba dodawać, że źle rozplanowaliśmy trasę. Zmęczeni postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda nocleg w hotelu jednak cena 120 euro za noc od osoby w hotelu kolejowym skutecznie nas odstraszyła. Nie muszę chyba dodawać, że nasza wyprawa była spontaniczna i nie zorganizowana, co skończyło się spaniem pod gołym niebem, ale to też ma swój urok.

Cała trasa była oznakowana w ten sposób, trudno było się zgubić. 

 Ścieżka rowerowa jest dobrze oznaczona, wszędzie widnieją drogowskazy, wystarczy za nimi podążać. Droga jest rewelacyjna, jedzie się po niej z przyjemnością. Trzeba jednak uważać, bo sklepy w małych miasteczkach zamykane są między 18 a 20 co oznacza że po 20ej nie można już nic kupić, warto więc rano pomyśleć o kolacji, a przede wszystkim o zapasie wody.

Nasz sprzęt czyli obładowane rowery.
Ta wyprawa była wspaniałą przygodą, mimo braku kondycji dałam radę. Polecam wszystkim którzy nie lubią smażyć się na plaży i nie mogą usiedzieć w miejscu.

 Na tej stronie madness2000.pl możecie znaleźć więcej informacji o trasie. 

-

Related Posts with Thumbnails