Czasami trzeba osłodzić rzeczywistość, zwłaszcza o tej porze roku miło zatracić się w słodyczy. Jednak z tymi słodyczami różnie bywa, często zdarza mi się trafić na cukiernie, których wyroby są co najmniej przeciętne. Jednak mam kilka sprawdzonych adresów, jednym z nich jest Cukiernia Adamek, (ja odwiedzam tą przy ulicy Kalwaryjskiej jednak jest ich więcej adresy znajdziecie tutaj).
Na dziś wybrałam tą cukiernie ponieważ znajduje w niej pyszne wspomnienie lata - kruche babeczki z owocami (ok. 3 zł), które uwielbiam a muszę przyznać, że próbowałam ich w wielu cukierniach jednak te z cukierni Adamek moim skromnym zdaniem są najlepsze w Krakowie.
Mimo, że do ostatków mamy jeszcze sporo czasu to muszę wspomnieć o chruście po który również warto pofatygować się na Kalwaryjską.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 października 2011
piątek, 10 września 2010
Kulinarna mapa Krakowa 5
Przy ulicy Izaaka, rzut beretem od placu nowego znajduje się Warsztat, a właściwie Warsztat Cafe - schronisko dla instrumentów. Ta niewielka knajpka jest przesiąknięta klimatem Kazimierza, co oznacza, że pachnie stęchlizną i dymem papierosowym (posiada też malutką salkę dla niepalących). Co do jedzenia, smaczne i porcją makaronu można się naprawdę najeść. Miejsce to może nie powala na kolana, ale można tam przysiąść i coś zjeść. Ceny makaronu około 20 zł, obsługa całkiem przyjemna, jednak nie zdziwcie się jak będziecie musieli czekać chwilę na menu, tutaj można podejść do baru i o nie poprosić, bo to nie jest jeszcze restauracja, ale też już nie zwykła knajpa, więc zasady etykiety
restauracyjnej nie do końca tu obowiązują.
11.04.2011 Warsztat zmienił miejsce. Restauracja została przeniesiona na ulicę Bożego Ciała do większego lokalu. Teraz nie powinno być problemu z miejscem. Mam nadzieję, że kuchnia na tym nie ucierpi.
restauracyjnej nie do końca tu obowiązują.
11.04.2011 Warsztat zmienił miejsce. Restauracja została przeniesiona na ulicę Bożego Ciała do większego lokalu. Teraz nie powinno być problemu z miejscem. Mam nadzieję, że kuchnia na tym nie ucierpi.
Etykiety:
jedzenie,
kulinarna mapa Krakowa
sobota, 4 września 2010
Kulinarna mapa Krakowa 4 - raj dla łasuchów
Cupcake corner to raj dla łasuchów, mieści się on przy ulicy Michałowskiego (przecznica od Karmelickiej). Pyszne kolorowe babeczki, kuszą... Miejsce bardzo przyjemne obsługa też, a wypieki słodkie i urocze.Osobiście do gustu przypadło mi ciastko marchewkowe (na zdjęciu obok). Próbowałam jeszcze słonecznej pomarańczy, która okazała się dla mnie za słodka, ale marchewka była pyszna, wilgotne i pełne orzechów ciasto okryte chmurką z lekkiego kremu... mniam...
To chyba pierwsza tak wyspecjalizowana cukiernia w Krakowie.
Etykiety:
jedzenie,
kulinarna mapa Krakowa
środa, 1 września 2010
Kulinarna mapa Krakowa 3
Any Time mieści się przy Placu Nowym ostatnio przypomniałam sobie o tym miejscu a to za sprawą festiwalu pierogów, na którym prezentowali swoje wyroby. Podczas tego festiwalu próbowałam ich opiekanych pierożków z kaszanką - były pyszne i przypomniałam sobie pierożki z łososiem i szpinakiem które w Any Time kiedyś miałam okazję zjeść. Lubie takie przejawy kreatywnego podejścia do jedzenia.
Jednak nie polecam tego miejsca na szybki posiłek, na jedzenie trzeba troszkę poczekać. Uwaga! Słyszałam o tym lokalu różne opinie, niektórzy niebyli też zadowoleni z serwowanego w nim jedzenia. Moim faworytem są wyżej już wspomniane pierożki ze szpinakiem (cena - 18 zł.) i uważam, że mogę je z czystym sumieniem polecić.
Etykiety:
any time,
jedzenie,
kulinarna mapa Krakowa
piątek, 27 sierpnia 2010
Kuchenne historie
| Oryginalna okładka |
Historie kuchenne Georgeanne Brennan opisane w książce Świnia w Prowansji, zauroczyły mnie. Czytając tą książkę zazdrościłam autorce, nie tylko wspaniałego jedzenia, ale także wyjątkowej atmosfery w jakiej było one spożywane. Lektura ta skłoniła mnie do zastanowienia się nad tym dlaczego tak niewiele osób w naszym kraju nad Wisłą potrafi cieszyć się jedzeniem.
W Prowansji nauczyłam się, że jedzenie to znacznie więcej niż zaspokajanie głodu. Zrozumiałam, że zbieranie, polowanie i uprawianie to część życia wciąż naznaczonego rytmem pór roku, życia, które wiąże ludzi z ziemią i ze sobą nawzajem.- pisze w swojej książce Georgeanne Brennan.
| Okładka polskiego wydania |
Coraz częściej jemy sami i w pośpiechu. Coraz rzadziej zdarzają się okazje do wspólnego biesiadowania. A przecież radość płynąca ze wspólnego posiłku warta jest zachodu. Gotowanie wymaga miłości, nie lubi pośpiechu i uwielbia towarzystwo.
P.S. Nie mogę nie zwrócić uwagi na estetykę okładki. Osobiście uważam, że projekt polskiej okładki jest bardzo udany, jednak okładka oryginalna lepiej oddaje klimat Prowansji.
Etykiety:
jedzenie,
książka,
kuchenne historie,
kuchnia
środa, 25 sierpnia 2010
Kulinarna mapa Krakowa
W Krakowie łatwo o kulinarne porażki, ba łatwo też słono zapłacić za owe błędy w sztuce kulinarnej. Osobiście znam stan kiedy to po rozczarowaniu zamówioną potrawą, kelner z nutą wyższości podaje definitywnie zabijający nadzieję na udany wieczór rachunek. Czasami przy odrobinie szczęścia występuje tylko jeden z powyższych elementów, przy wyjątkowym szczęściu zarówno obsługa jak i rachunek są przyjazne dla klienta, a jedzenie smaczne. Sama nie raz się sparzyłam, jednak chyba nigdy nie na tyle by szukać dalej miejsca które mnie zadowoli, a przede wszystkim smaków które wprawią w błogi stan...
Stałe poszukiwania kulinarnych przyjemności pchają mnie do odwiedzania nowych miejsc. Oczywiście owe poszukiwania są ograniczone poprzez budżet i czas jaki mogę na nie poświęcić. Jednak raz na jakiś czas szukam, lub po prostu nie mogąc trafić do domu zbaczam ze ścieżki i odwiedzam przypadkowe miejsca. Nie muszę chyba dodawać, że efekty moich "poszukiwań" bywają różne. Tutaj raz na jakiś czas będę je opisywać, wolę się jednak skupić na pozytywnych miejscach na kulinarnej mapie Krakowa.
Zacznę od miejsca znanego aczkolwiek uroczego. Niedaleko zgiełku rynku przy ulicy Poselskiej mieści się niewielka pizzeria, której ogród - podwórko pomiędzy kamienicami z kilkunastoma stolikami wprawia klientów w uroczy błogostan. Soczysta zieleń i stare mury idealnie się komponują. W klasyfikacji restauracyjnych i knajpianych podwórek w Krakowie to jak na mój gust powinno znajdować się przynajmniej w pierwszej dziesiątce. Pizza smaczna, a zwłaszcza jej cienkie ciasto.
Słyszałam kiedyś o restauratorze który miał w swoim lokalu bogatą kartę win, a w piwnicy zaledwie Sofie. Mimo iż klienci płacili słono za kieliszek dostawali niedrogie wino. Podobno restaurator robił to dla dobra klientów, którzy dobrego wina docenić nie potrafią, a tak mają złudzenie luksusu i smak który dla przeciętnego podniebienia jest akceptowalny. Takich praktyk oczywiście nie popieram, nie lubię być oszukiwana, nawet jeśli w założeniu oszustwo to jest dla mojego dobra. Doceniam więc to że w Trzech Papryczkach zamiast anchois nie dostaniesz sardynek.
Rachunek nie przyprawia o zawał (cena pizzy waha się między 18-28 zł. w zależności od dodatków). Jak dla mnie pizza ta wystarcza na lekki, letni, leniwy obiad dla dwóch osób.
Stałe poszukiwania kulinarnych przyjemności pchają mnie do odwiedzania nowych miejsc. Oczywiście owe poszukiwania są ograniczone poprzez budżet i czas jaki mogę na nie poświęcić. Jednak raz na jakiś czas szukam, lub po prostu nie mogąc trafić do domu zbaczam ze ścieżki i odwiedzam przypadkowe miejsca. Nie muszę chyba dodawać, że efekty moich "poszukiwań" bywają różne. Tutaj raz na jakiś czas będę je opisywać, wolę się jednak skupić na pozytywnych miejscach na kulinarnej mapie Krakowa.
| Zdjęcie pochodzi ze strony pizzerii trzy papryczki |
Słyszałam kiedyś o restauratorze który miał w swoim lokalu bogatą kartę win, a w piwnicy zaledwie Sofie. Mimo iż klienci płacili słono za kieliszek dostawali niedrogie wino. Podobno restaurator robił to dla dobra klientów, którzy dobrego wina docenić nie potrafią, a tak mają złudzenie luksusu i smak który dla przeciętnego podniebienia jest akceptowalny. Takich praktyk oczywiście nie popieram, nie lubię być oszukiwana, nawet jeśli w założeniu oszustwo to jest dla mojego dobra. Doceniam więc to że w Trzech Papryczkach zamiast anchois nie dostaniesz sardynek.
Rachunek nie przyprawia o zawał (cena pizzy waha się między 18-28 zł. w zależności od dodatków). Jak dla mnie pizza ta wystarcza na lekki, letni, leniwy obiad dla dwóch osób.
Etykiety:
jedzenie,
kraków,
kulinarna mapa Krakowa,
trzy papryczki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
